|
Strona 1 z 3
Przychodzi Babcia do dentysty i mówi: - Panie doktorze, te zęby, co mi je Pan wstawił to mnie strasznie bolą .... A lekarz na to: - Przecież mówiłem Pani, że będą jak prawdziwe....
Film - Latajaca proteza.wmv
Film - Ślub.mpg
Film - Wrazliwe zeby.mpg
Film - Akrobacje.mpg
W gabinecie na fotelu siedzi facet z rozdziawioną paszczą a dentysta mu grzebie. -Co słychać u pana żony? -pyta dentysta. -ble ghy wmyn -odpowiada facet. -O zrobiła prawo jazdy .A co u dzieci? -wlymi gnyfy mlio. -Najstarsze ma 13 lat, Patrz pan jak ten czas leci. Dobrze, proszę popłukać i wypluć. -Panie doktorze kiedy następna wizyta? -pyta pacjent. -Słucham? -Kiedy mam przyjść!!!?? -Nie rozumiem... -wzsmi ghle? -Aaa, za tydzień w środę o 8.
Facet spotyka strasznie uśmiechniętego znajomego Czemu Ty taki uśmiechnięty? -a wracam właśnie od dentysty -co ????? -no :) nie ma go i nie będzie przez tydzień :))))) !!!!
Przychodzi pacjent do dentysty: -Dzień dobry, mam pewien problem... -Słucham, jaki problem ? - Wydaje mi się, ze jestem ćmą... - Hm, to panu jest potrzebny psychiatra a nie dentysta! - Wiem.... Ale u pana paliło się światło....
Pewnego dnia Kowalski po raz pierwszy od kilku lat spóźnił się do pracy w pewnej prestiżowej firmie. Ze strachem w oczach, kwadrans po 8.00 wszedł do budynku. Od razu wypatrzyły go czujne oczy szefa. - Żeby mi to było ostatni raz, panie Kowalski ... dzisiaj nagana a następnym razem wynocha z roboty, tylko ważne względy mogą pana usprawiedliwić. Niestety, historia lubi się powtarzać i gdzieś po miesiącu Kowalski budzi się w swoim ciepłym łóżeczku, patrzy na zegar i własnym oczom nie wierzy ... godzina 9.00. Ma cale 60 minut spóźnienia! Migiem ubiera się i po drodze obmyśla usprawiedliwienie. Wymyślił, że pójdzie do stomatologa i najlepiej żeby było widać wyrwie sobie ząb, najlepiej na przodzie jedynkę, może nawet dwójkę. Wpada do prywatnego gabinetu, budzi jeszcze śpiącego lekarza i na progu krzyczy, że będzie rwał sobie dwa zęby. Kiedy zasiadł w fotelu stomatolog grzecznie pyta co rwiemy, na to Kowalski górną jedynkę i dwójkę. Lekarz nawet nie pyta dlaczego i po chwili wyrywa dwa zęby Kowalskiemu. Kowalski po zabiegu chcąc uregulować należność pyta dentystę: - Ile się należy ? - Normalnie 200 zł, ale dziś, w niedzielę, biorę 300 zł.
Dentystka włącza maszynę do borowania i mówi do siedzącego w fotelu pacjenta: - A pamiętasz, jak w szkole ciągnąłeś mnie za warkocze?
Przychodzi pacjent do dentysty: - Ależ od pana czuć alkohol! - mówi oburzony stomatolog. - To dlatego, że przykładałem go sobie na bolący ząb! - A od dawna boli? - No, już jakieś cztery lata…
Przychodzi Rosjanin do dentysty. Dentysta ogląda i widzi same złote koronki, w końcu nie wytrzymał: - Właściwie nie wiem co mam panu tu zrobić? - Chciałbym alarm założyć.
- Ile maksymalnie zębów powinna mieć teściowa? - Dwa. - Dlaczego? - Jeden, żeby mogła nim otwierać piwo zięciowi, a drugi, żeby ją stale bolał!
- Co pan sądzi, doktorze, o moich zębach? - Doskonałe. - Tak? - Połowę z nich trzeba wyrwać, a połowę zaplombować - kończy dentysta.
Z gabinetu dentystycznego wychodzi chłopiec. Podchodzi do niego mama i pyta: - Tak bardzo cię bolało? - Nie. To krzyczał dentysta, gdy ugryzłem go w palec.
Przychodzi baba do dentysty, siada w fotelu i od razu ściąga majtki. - Ależ droga pani! - protestuje lekarz - Ja jestem dentystą, ginekolog przyjmuje piętro niżej! - Nie ma żadnej pomyłki. - odpowiada baba - Zakładał pan wczoraj mojemu staremu sztuczną szczękę? Zakładał! No to teraz ją pan wyciągaj!
Dwaj znajomi spotykają się na ulicy. - Cześć, skąd wracasz? - Od dentysty. - Ile ci wyrwał? - Stówę.
Ma pani bardzo ładne zęby - zwraca się dentysta do pacjentki -Tak? To po mamie. -A pasowały?
Przychodzi pacjent do dentysty i pyta: Panie doktorze, niech pan mi powie, czy zawsze udaje się panu bezboleśnie wyrwać ząb? -No niezupełnie, w zeszłym tygodniu na przykład zwichnąłem sobie rękę!!
Przychodzi baba do lekarza: - Jestem w ciąży i bolą mnie zęby. - Niech się pani zdecyduje, bo nie wiem jak fotel ustawić.
Przychodzi baba do lekarza i pyta: -Czy nie zostawiłam u pana halki? -Nie, na pewno nie. -To przepraszam, musiałam zostawić u dentysty.
W czasie wizyty u dentysty dzwoni komórka pacjentki, która nie może rozmawiać. Kobitka bezradna. Dentysta w końcu się zlitował. Bierze komórkę: - Halo... Kto mówi? - Jak to, kto mówi?! MĄŻ! - Aaaa... Mąż... OK., zaraz kończymy.... Żona tylko wypluje i natychmiast oddzwoni.
Dentysta schyla się nad pacjentem i ma zamiar rozpocząć borowanie, gdy nagle zastyga w bezruchu i pyta nieufnie: - Czy mi się tylko wydaje, czy też trzyma pan rękę na moich jądrach? Pacjent spokojnym głosem: - To tylko taka mała asekuracja. Bo przecież nie chodzi o to, żebyśmy sobie ból zadawali... Prawda, panie doktorze?
Na ławce w parku siedzi chłopaczek i zajada cukierek za cukierkiem. Siedzący po przeciwnej stronie alejki starszy jegomość mówi: - Chłopcze, jak będziesz jadł tyle słodyczy, to bardzo szybko powypadają ci zęby. Malec popatrzył na gościa i odpowiedział: - Mój dziadek dożył 105 lat i miał wszystkie zęby. - Tak? A też jadł tyle cukierków? - Nie, on się po prostu nie wtrącał w nie swoje sprawy.
Siedziałam w poczekalni u swojego nowego dentysty i rozglądałam się. Zauważyłam  na ścianie dyplom ukończenia studiów, na którym figurowało jego pełne imię i nazwisko. Znienacka mi się przypomniał – wysoki, przystojny, ciemnowłosy chłopak o tym samym nazwisku chodził ze mną do liceum jakieś 30 lat temu. Czyżby mój nowy dentysta był tym chłopakiem, w którym się nawet trochę podkochiwałam? Jak go jednak zobaczyłam, szybko porzuciłam tę myśli. Ten prawie łysy facet z siwiejącymi włosami, brzuszkiem i twarzą pełną zmarszczek był zbyt stary, by mógł być moim kolegą ze szkoły. A może jednak? Po tym, jak mi przejrzał zęby, zapytałam go, czy nie chodził przypadkiem do XXIII LO. „Tak. Owszem, chodziłem i byłem nawet jednym z najlepszych uczniów,” zarumienił się. „A w którym roku Pan zdawał maturę?” zapytałam. On odpowiedział: „W siedemdziesiątym szóstym. Dlaczego Pani pyta?” „To Pan był w mojej klasie!” powiedziałam zachwycona. Zaczął mi się uważnie przyglądać. I następnie ten wstrętny, pomarszczony staruch zapytał: „A czego Pani uczyła?”
"Pewien dziad na swoich zębach siadł. Nagle krzyknął przerażony - ktoś mnie ugryzł z tamtej strony." ks. Jan Twardowski
"Dobre są każde zęby, które prowadzą do gęby."
Jan Brzechwa "Czerwony Kapturek"

|